wtorek, 9 sierpnia 2011

Odsłona 20 - Zrób co Ci mówię

Koszyk średni:
3 colours red - Copper girl

Kilka świetnych płyt zespoły którego nazwa została zainspirowana znanym filmem Krzysztofa Kieślowskiego. Kilkanaście świetnych piosenek rockowych z kapitalnymi melodiami, kilkaset minut radości ze słuchania tej niezwykle sympatycznej brytyjskiej formacji. Dziś już mało kto pamięta ich piosenki, wspaniałe ballady takie jak This is my time, beautiful Day, zapomniano już o kapitalnych, mocniejszych, niemalże punkowych hiciorach takich jak Room With A View. I to nie tylko dlatego, że mieli permanentne kłopoty z dogadywaniem się między sobą. Nie dlatego, że to wypadkowa brzmień takich formacji jak Feeder, Ash z jednej strony a Therapy? i The Almighty z drugiej. Nie dlatego, że ich debiut nie osiągnął takiego sukcesu na jaki zasługiwał. Nie dlatego. Ich kapitalna, żywiołowa muzyka z mocnym przytupem po prostu ludzie mają sklerozę muzyczną. Przypominam zatem o lecytynie i o przesłuchaniu tej przecudownej rockowej piosenki. Warto wrócić do tej świetnej muzyki. Ponieważ ktoś łudzi się, że usunięcie teledysku ma jakiś sens, wrzucam link do piosenki:

PIOSENKA

Koszyk lekki:

Peter Murphy - Cuts You Up

Piotr z Marchwii to głos z Bauhaus, niezwykłej gotyckiej formacji, której muzyka wprowadza ciarki na plecy moje i setki innych ludzi ceniących sobie piękne oblicze mroku. Peter solowo niestety bywał zagubiony, trochę próbował grać przystępna muzykę, będąc dalej enfant terrible muzyki pop-rockowej. Czy to była droga? Zdania są podzielone. Ja akurat lubię jego głęboki głos, jego narkotyzny sposób śpiewania, nawet wtedy, gdy muzyka miała przystępniejsze oblicze. Zwłaszcza, że przecież wielokrotnie dawał sobie przypomnieć, że wywodzi się z muzyki gotyckiej. Brak spójności rekompensował aplikując fanom piękne i niezapomniane przeboje, takie jak Strange Kind of Love czy My Last Two Weeks – cudownie zaśpiewane i zagrane. A przecież ostatnio też wydał bardzo dobrą płytę i świetny kawałek I Spit Roses. To prawdziwa legenda. Z resztą zobaczcie ten załączony teledysk. Włos staje dęba.





Koszyk Ciężki:

Clawfinger - Do What I Say

Poróby zagrania technicznego rapcore’a z elementami rocka industrialnego często kończyły się strasznym fiaskiem. Bywało, że formacje naprawdę wtapiały z kretesem, taki los spotkał Mushroomhead. Popełnili kardynalny błąd – nie zrobili tego co zrobili Szwedzi. Mieli niespotykany dystans do siebie i nie kreowali idiotycznego image’u. Tworzyli porywającą muzykę kipiącą energią i pomysłami. Podobnie jak Powerman 5000 bawili się dźwiękami, bawili się konwencją, melodiami. Bawili się. Efekt momentami był fantastyczny. Ależ ja się katowałem ich debiutem. Ależ to była fajna płyta. 






Laurka (wyciąg z koszyk ciężkiego):


Stereomud – Pain


Koszyk ten zawdzięcza innym sporo, bo nie ma w tej muzyce czegoś szczególnie oryginalnego, ale czyż to nie jest świetny kawałek? Wokalista ma głos podobny to Jamesa H. Gitary chodzą jak u Sevedustach. Na laurkę zasługują z pewnością.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz