poniedziałek, 23 maja 2011

11 odsłona - 17 maja 2011 - dwójka książąt


11 odsłona - Dwójka książąt 

Koszyk lekki: 
Heart – Alone 

Kilka sekund przed wybuchem grunge’u Seattle to była deszczowa mieścina na krańcu Stanów. Mało kto był świadomy co może się stać. Co zrobi kilku facetów we flanelowych koszulach. Heart też stamtąd pochodził i grał muzykę zupełnie odmienną, kilka sekund przed… .To był pop – rock skrojony niemalże idealnie po to by hasał po listach przebojów. Tylko jest w tej muzyce coś ponadczasowego, coś co nie pozwoliło umrzeć tej muzyce po kilku latach, bo z przyjemnością sięgam po nią po dziś dzień. To głos Ann Wilson. Nie oszukujmy się, muzyka Heart zestarzała się, brzmi momentami bardzo źle. Ale od czego są ponadczasowe hity? Takie jak All I Wanna Do Is Make Love To You, jak Alone. Kiedy wydawać się mogło, że śladem Pat Benatar czy Lity Ford, Heart mógł zboczyć na trasę miałkiego, mdłego popu. Ann zawsze tchnęła życie w tą muzykę. Zawsze dzięki niej te banalne piosenki nabierały mocy i ognia. Oczywiście zawsze czegoś tam brakowało, by postawić ich obok the Pretenders. Posłuchajcie tej niesamowitych wokaliz i zrozumiecie, że to był pop najwyższej próby. Kiedy artystyczne odloty schodziły na drugi plan. Kiedy po prosty chciało się posłuchać dobrej muzyki na prywatce. A na takowe chodziłem od czasu do czasu. 

 

Koszyk średni: 
Spin Doctors - Two Princes 

Jeden z najciekawszych kapel jakie chodziły po naszym globie. Większość z nas patrzy na zespół z perspektywy Two Princes, utworu nieprawdopodobnie chwytliwego, radosnego, żywego, z resztą to był mój utwór roku 1993. Sięgnąłem po płytę, a tu psikus. Okazało się, że podobnie jak Train czy Dave Matthews Band panowie zakochani są w jamowaniu. W robieniu rzeczy pokręconych i nietuzinkowych. Kochaja długie, rozbudowane koncerty w klubach. Na singlu wyszły przecież pogięte do cna What Time Is It czy Cleopatra's Cat, czyli najeżonych solówkami songami w klimacie niemalże Primusa. Antyprzebojowe, acz rewelacyjne.Także sukces komercyjny był chyba trochę dziełem przypadku. Musze jednak zaznaczyć, że granica między miłością a niechęcią bywa cienka. Bywało, że ten klimat eksperymentu potrafił na płytach być męczący. Co innego koncerty. Tak czy siak pozostało po nich kilka naprawdę znakomitych piosenek. I własny, łatwo rozpoznawalny styl. No i two Princes – tak przebojowe, że aż zatyka dech w piersiach, ale zaproszenie do ambitniejszego świata Chris z chłopakami wysyłali dopiero kilka sekund później. Niektórzy zaproszenie przyjęli. 

 

Koszyk cięzki: 
Vex Red - The Closest 

Podmuch mocy, ale też jest coś przykuwającego uwagę, bo piosenka ma w sobie coś z wczesnego Stabbing Westward, czyli przystępny rock industrialny, jest też cos metalicznego, bardzo ognisty klimat ze świata A perfect circle. Can't Smile ma tez coś z klimatu Silverchair. Fast Cars – trochę jak Deftones, Vex Red nieco w klimacie Flaw. Czyli przegląd najlepszego w ciężkiej muzyce. Szkoda, że po jednej płycie się rozstali, bo mogli się jeszcze nieźle rozwinąć artystycznie. Dla mnie to było spore objawienie. 

 

laurka: 
Wprowadziłem tzw. laurkę, czyli czwarty utwór, który gra w mojej duszy ale nie roznosi jej na strzępy. Warto posłuchać, zwrócić uwagę, ale nie wchodzi w zakres tzw. hitów mojego życia. Warto posłuchać, bo to były ważne dla mnie piosenki, ale nigdy nie dorównywały tym trzem powyższym koszom. 

Ultrapull - Out For Me 

http://www.reverbnation.com/play_now/8405447 

Dziś już anonimowa formacja, której poznanie było dla mnie potężną frajdą. Muzyka niezbyt odkrywcza, bo stylistycznie zbliżona do Everclear, ale płyta From All Directions zabija ilością cudownych melodii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz