czwartek, 9 czerwca 2011

13 odsłona - 1 czerwca 2011 - Wieje racewind

Koszyk lekki:

Peter Gabriel - Steam

Peter Gabriel to niezwykła postać, jak na wykształciucha i miłośnika muzyki nie tylko rockowej dał się poznać jako nietuzinkowy artysta, który lubił łamać granice. Pięknie wychodziły mu i ballady i melodramaty muzyczne i art.-rockowe pejzaże, ale miał słabość do soul-rockowych dziwolągów. To moim zdaniem wyróżniki jego twórczości, jego spinki artystyczne. Zawsze jego songi – hiciory były wizytówką jego formy. Tomek Beksiński nie trawił tego oblicza artysty, ja wręcz odwrotnie, każdy pamięta prekursorski Sledge Hammer, do którego teledysk wyprzedzał epokę. Każdy pamięta jego wykręcone Digging In The Dirt, skoczne Big Time czy szalone Kiss that Frog. Skoro pamięta to, to z pewnością pamięta i Steam. Ktoś napisał w recenzji w Q z przekąsem, że Gabriel gra hip hop, oczywiście była to gruba przesada, ale jak znam osobność i niezwykłość jego muzycznego oblicza stać go nawet na takie wyskoki. Wstyd nie znać. Art-rockowy hip hop, jakkolwiek dziwnie to brzmi.



Koszyk cięzki:

biohazard - after forever

Długo zastanawiałem się co począć z tą formacją, bo wykroiła całą masę wielkich kawałków, ale nie było w tym żadnych takich typowych hiciorów, każda płyta to monolit. Nie oszukujmy się, mamy do czynienia z wybitną formacją, bo nikt przed nimi tak agresywnie i jednocześnie przebojowo nie grał.
Nikt nie brzmiał tak przekonywująco, tak dobitnie, mocno i oryginalnie. Duch hip hopu unosił się jak dym w palarni, ale była moc hardcore’a, trash metalu, Black Sabbath i w ogóle wszystkiego co najlepsze w ciężkiej muzyce. Dobry riff, ciężka jazda, ale wszystko tu było prefekcyjnie poukładane. Wybrałem kawałek wybijający się z typowego monolitu. To cover ich wielkich mistrzów, Black Sabbath, dlaczego wybrałem ten kawałek? Po pierwsze ta płyta z której pochodzi ten kawałek to najlepszy „Tribute to.. „ w historii. http://pl.wikipedia.org/wiki/Nativity_in_Black,nie znam i nie poznam lepszego i spójniejszego składaka w tym stylu. Każda formacja, zwłaszcza na pierwszej części zabrzmiała tak jak biohazard, czyli zagrali po swojemu, klasyczny kawałek po swojemu. Kilkanaście kapel natchniętych. Bez cienia przesady. 


[/youtube]

Koszyk średni:

The Stranglers - Midnight Summer Dream

To Piosenka, po przesłuchaniu której kilkanaście razy można wpaść w schizofrenię, to arcydzieło zimnej fali, to chłód i mrok. To piękno, które nie pozostawia człowieka takiego samego po przesłuchaniu. Nie ma się co łudzić, to jedna z najbardziej ulubionych moich pieśni. Naj.. Naj… Nie wiem, jak to się stało, bo w sumie to prosty motyw, do pewnego momentu to przecież melodeklamacja, z ciągle powtarzanym motywem. Zaczynali jak punkowcy wraz z całą armią wywrotowców, ale zawsze wyróżniali się liryzmem, nawet gdy na singlu wychodził kawałek o cipkach i bzykaniu. Na Female poszli na całość. Pejzaż muzyczny. Nie wiem, jak oni to zrobili, ale zrobili to. Kanon. Wyobraźnia pracuje bez wytchnienia. 
_________________
http://www.mycharts.pl/forum/viewforum.php?f=106
http://www.lastfm.pl/user/dziobaseczek